Lot jest o siódmej rano. Budzik nastawiony na czwartą trzydzieści. Wieczorem siadasz do pakowania - bo wcześniej było "przecież jeszcze jest czas" - i okazuje się, że ładowarka do aparatu jest gdzieś w szufladzie, ta konkretna bluzka nie wiadomo gdzie wylądowała po praniu, i krem z filtrem, który miałaś wziąć, stoi w łazience w wersji za dużej do bagażu podręcznego.
Pakujesz do drugiej w nocy. Rano jesteś zmęczona jeszcze przed wyjazdem a w trakcie urlopu odkrywasz, że zapomniałaś ładowarki do telefonu.
Znajome? To jest efekt pakowania bez systemu i bez wcześniejszego planu.
Kiedy zacząć
Nie w przeddzień wyjazdu. Tydzień przed wyjazdem.
Tydzień przed - lista. Co jest na niej, czego nie masz w domu, czego szukasz. Czas na zakup brakujących rzeczy, czas na znalezienie ładowarki, czas na wypranie tej ulubionej bluzki, którą koniecznie chcesz wziąć.
Trzy dni przed - zaczynasz wrzucać do walizki rzeczy gotowe. Nie "całe pakowanie" - tylko to, co jest gotowe i nie będzie potrzebne do wyjazdu.
Wieczór przed - to co zostało: kosmetyki, ładowarki, rzeczy z łazienki, ostatnie decyzje.
Rano - paszport i klucze do domu (przygotowane dzień wcześniej na szafce przy drzwiach), i możesz wychodzić.
O liście - konkretnie
Lista nie musi być długa ani skomplikowana. Wystarczą kategorie: dokumenty, odzież, kosmetyki i leki, elektronika, rozrywka, inne - ważne dla Ciebie o których nie chcesz zapomnieć.
Dokumenty to nie "paszport". To: paszport/dowód, polisa ubezpieczeniowa, rezerwacje wydrukowane lub w telefonie, karta kredytowa, kasa walutowa jeśli taka jest potrzebna, karty lojalnościowe jeśli używasz i się przydadzą tam gdzie jedziesz.
Elektronika to: telefon, ładowarka telefonu, adapter jeśli jest to inny kraj, słuchawki, aparat jeśli bierzesz dodatkowy, kabel do aparatu, power bank jeśli masz i potrzebujesz.
Lista działa, bo wyciąga decyzje z głowy i kładzie na papier. Nie musisz pamiętać w nocy przed wyjazdem - patrzysz na listę i odhaczasz kolejne punkty.

Ile zabrać ubrań
Zasada, do której wracam: ile dni, tyle kompletów - minus jeden. Albo minus dwa jeśli jest pralnia w hotelu albo apartamencie. Dwa tygodnie bez pralki to dwa tygodnie ubrań, ale z pralką - na siedem dni wystarczą.
I jedna redundancja: jedna dodatkowa para bielizny i jedna dodatkowa para skarpet. Na wypadek czegokolwiek. Nic więcej nie potrzeba.
Najbardziej przerysowana walizka jaką widziałam - na tydzień w ciepłym klimacie - zawierała siedemnaście par butów. Nikt tego nie nosi. Nikt. To jest ciężar walizki zamiast elastyczności wakacji.
Bagaż podręczny jako osobna kategoria
Jeśli lecisz z bagażem podręcznym - kosmetyki i leki w odpowiedniej wielkości, dokumenty, elektronika i ładowarki, zmiana ubrań jeśli lot jest długi. Bagaż podręczny to tyle co potrzebujesz przez lot i na wypadek zgubienia bagażu. Nie połowa walizki.
Po powrocie
Pakowanie to jedna strona. Rozpakowywanie po powrocie to druga. Walizka stojąca nie rozładowywana przez trzy tygodnie to coś co generuje bałagan w całym mieszkaniu.
Prosty zwyczaj: po powrocie, tego samego wieczoru lub następnego dnia - walizka powinna być wypakowana. Brudne ubrania do prania, rzeczy na swoje miejsce, dokumenty do swojej teczki, ładowarki do szuflady. Pół godziny, i walizka jedzie z powrotem do piwnicy albo na górną półkę w szafie czy nad szafą.
I znowu: lista na przyszłość. Co zabrałam i nie użyłam? Co brakowało? Jedna notatka w telefonie na czas pakowania za rok i problem z głowy!